Ahoj Harrachov!

Z wizytą po czeskiej stronie Karkonoszy.

20160503_145850.jpg

To niewielkie miasteczko oddalone 4 km od polskiej granicy ma czym zachęcić. Najbardziej „rzuca się” w oczy spokój i przejrzystość krajobrazu, w którym nie szpecą reklamy i bezsensowne slogany, bijące po oczach jak np. w Karpaczu. Spokojne małe miasteczko, żyjące sportowymi emocjami nie tylko zimą.

DSCN3310.jpg

O Harrachowie słyszałam pierwszy raz w telewizji oglądając za dzieciaka skoki narciarskie. Wielka skocznia, zwana mamucią robiła ogromne wrażenie już na ekranie, ale tak naparwdę  dopiero gdy wdrapałam się na sam szczyt skoczni, dotarło do mnie jak ekstremalny jest to sport- szacuneczek panowie! 🙂

20160503_151359.jpg

W sumie w mieście znajduje się 8 skoczni- widok w połowie drogi na tę największą -Certak na zboczu Certovej hory

20160503_154748.jpg

Ale nie tylko skokami osada żyje. Zimą ogromne stoki przyciągają narciarzy z całej Europy, a latem to świetna baza wypadowa na piesze wycieczki górskie czy rowerowe. Istny raj. Warto odwiedzić mumlavskie wodospady położone jedynie 20 minut drogi od centrum.

DSCN3237.jpg

DSCN3248.jpg

Kaskady mumlavskie

Jak już jesteśmy na wycieczce, nie możemy pominąć muzeum 😉 Tutaj zdecydowanie polecamy te o górnictwie, znajdujące na szlaku biegnącym nad wodospady. Najbardziej podobały mi się ogrmne okazy ametsytów. Nigdzie jeszcze takich nie widziałam! W cenie mamy przejście przez sztolnię z przewodnikiem- i tu muszę zaznaczyć -każda polska sztolnia wydaje się niewielka- ta w Harrachowie jest ogromna! Trzeba odwiedzić obowiązkowo.

 

Plusem jest to, że można wszędzie płacić złotówkami. Bez problemu, taże dogadamy się, bo w restauracjach znają podstawy polskiego- zresztą, co by nie mówili, po czesku da się zrozumieć 😉 Minusem jest mimo wszystko, brak znajomości angielskiego, za to z niemieckim nie będzie kłopotu.

20160503_135845.jpg

Smazeny syr-to tak jak nasze oscypki- raz w życiu trzeba zjeść 😉 dużo tłuszczu, ale po całodziennym trekingu nawet nie poczułam, że zjadłam

Urocze miejsce na weekendowy wypad. Zwłaszcza, kiedy chce się odpocząć w górach, a nie tonąć w tłumie straganów i przytłaczających reklam za każdym rogiem- właśnie tego najbadziej brakuje nam w Polsce. Bierzmy przykład z Harrachova 🙂

 

Čau!

Agata i Paweł

 

Advertisements

7 uwag do wpisu “Ahoj Harrachov!

    • Super 😉 właśnie niedługo do Liberca się wybieramy. MIeszkamy tuż przy granicy teraz więc coś czuję, że Czechy będą najczęstrzym punktem wyjazdów. Nawet zaczełam się uczyć czeskiego -piękny jest 😉

      Lubię to

  1. Pingback: Do okoła Szrenicy | Arcydzielni

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s